p>Może nie rzuca się zbytnio w oczy (ani pod nogi jak kolczurka, ani nie powala zapachem. Ma za to śliczne, brudnoróżowe kwiaty.

Sadziec konopiasty (Eupatorium connabinum), bo o nim mowa jest dużą byliną z rodziny złożonych (astrowate). Występuje w Europie, północnej Afryce oraz zachodniej Azji. W Polsce jest pospolity na terenie całego kraju. Najchętniej zasiedla tereny o stosunkowo dużej wilgotności, skraje wilgotnych lasów i zarośli, brzegi wód, zręby, rowy. Bardzo szybko wkracza na niekoszone wilgotne łąki i znajduje tam bardzo dobre warunki.

Oficjalnie osiąga wysokość od 70 do 150cm. Jednak wiadomo, że wszystko zależy od stanowiska rośliny. Tak jest i w tym przypadku. Znalazłem wiadomość od osoby, która podaje, że w jej ogrodzie sadziec osiąga wysokość 190cm!

Liście naprzeciwległe, dłoniastodzielne (najczęściej 3-5-dzielne) o lancetowatych, grubo piłkowanych brzegach. Rurkowate kwiaty, z pięciopłatkową koroną, zebrane w gęste baldachogrona, wzniesione na szczycie czerwonawej, pustej łodygi. Kwitnienie przypada na okres od lipca do początków września. Nasiona wydłużone z puchem kielichowym (co to znaczy - widać na foto).

Roślina wytwarza olejki eteryczne, które wabią niezliczone ilości motyli i innych owadów, natomiast duża ilość nektaru zapewnia im solidną pożywkę (docenili to także pszczelarze).

Sadziec konopiasty z wyglądu liści jest dość podobny do konopi indyjskich. Jednak w odróżnieniu od niej nie zawiera żadnych substancji narkotyzujących. Z rodzaju Eupatorium jest jeszcze jeden polski gatunek, ale bardzo rzadko uprawiany i dziczejący sadziec pomarszczony (Eupatorium rugosum).

Teraz kilka wyszperanych ciekawostek na temat sadźca. Jest rośliną leczniczą (ale jednocześnie też trującą!), a jego zdrowotne właściwości znane były już w starożytnej Grecji. Surowcem leczniczym są ususzone liście, łodygi oraz korzeń lub sporządzana z nich nalewka. Uważa się, że preparaty z sadźca zwiększają odporność organizmu, poprawiają trawienie, przemianę materii, działają wzmacniająco, przeciwgorączkowo, żółciopędnie i napotnie. Skuteczne są przy leczeniu grypy i chorób wirusowych. Dawniej, roślina ta, pomagała mieszkańcom Ameryki Północnej leczyć ciężkie choroby zbliżone do grypy, zwane gorączką łamiącą. Sadziec dostarczał niegdyś niebieskiego barwnika do farbowania tkanin.

Do bliskiego krewniaka naszego sadźca należy uczestnictwo w wyjątkowym odkryciu. Otóż w roku 752 n.e., cesarzowa Koken (władczyni Japonii) zaobserwowała wyjątkową zmianę koloru liści sadźca (Eupatorium makinoi). Swoje obserwacje opisała w następujący sposób:
"Może winien temu chłód
wiejskich poranków,
ale letnia zieleń
już przeszła w żółcień."

I jest to obecnie najstarszy opis zawirusowanej rośliny.

 

Wyszperał i zsyntetyzował: Kamil Szymczak *Mekamil*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

:) Bardzo spokojne, delikatne i uspokajające.
Męki pozytywne, wywołujące wspomnienia :grin (patrz- kolczurka). Dla mnie -super. Proszę więcej. Pozdrawiam Radek.
Zadziec konopnicki, kolczuga zblazowana ... Zaczynam miec wątpliowści, czy Ty się czasem ze mnie nie nabijasz :grin ;) ...
@Ceram dzięki, jeśli jakaś roślinka jeszcze mi w oko wpadnie i będzie na tyle ciekawa, aby coś o niej napisać to tekst podrzucę.
@Wieszak: ja? Jakbym śmiał się nabijać... ;) mnie też te nazwy bawią, ale cóż, nie ja je wymyślałem :x :grin
Kamil, napisałeś bardzo \"czujnie\", potrzeba nam artykułów nie tylko z wypraw na ryby, bo w koncu z natury mamy oczy i uszy szeroko otwarte. Na dowód, że cenimy Twoją pracę... zostałeś redaktorem działowym :) Czyli jesteś wpisany jako opiekun sekcji \"Nie tylko ryby\" :grin
Zawsze to lepiej wiedzieć, przez co się przedzieram, albo na czym skończyła żywot kolejna fatalnie smyrgnięta gumka, niż nie wiedzieć. Z przyjemnością poczytam o kolejnych... :)
100lat dla Mekamila za awans. Dawaj następne, człowiek całe życie się uczy i głupi umiera!
Bardzo się cieszę z wyróżnienia, no i z pewnością zmobilizuje mnie to do dalszego pisania. Dziękuję :)