Z początku miałem tylko napomknąć o niej w kilku zdaniach, wciśniętych do relacji. Jednak po przeczytaniu paru stron poświęconych kolczurce, wydała mi się na tyle interesującą rośliną, że postanowiłem napisać osobny artykuł.

Jej łacińska nazwa to Echinocystis lobata, a po polsku kolczurka klapowana. Często jest też mylnie nazywana ogórecznikiem z powodu owoców podobnych do małych kolczastych ogórków. Doszukałem się jej pod nazwami: wild cucumber (dziki ogórek) oraz dziki chmiel.

Pochodzi ze wschodniej części Ameryki Północnej. I podobnie jak większość obcych gatunków jest najprawdopodobniej uciekinierem z ogrodowych hodowli. W Polsce jej obecność stwierdzono po raz pierwszy w drugiej połowie XX wieku. A jej stanowiska ograniczały się wówczas do niedużego pasa w łańcuchu Tatr. Dziś tereny jej występowania to głównie południowa i wschodnia Polska (jednak spotkać ją można na terenie całego kraju).

Jest jednorocznym pnączem z rodziny dyniowatych o bardzo szybkim przyroście. W sprzyjających warunkach może osiągnąć nawet do 10 metrów długości, pnąc się przy tym za pomocą swoich długich czepnych wąsów. Choć wymagania środowiskowe ma niewielkie i potrafi wyrosnąć niemal wszędzie to najchętniej zasiedla tereny nadrzeczne i siedliska ruderalne.

Ma kolczaste owoce o długości do 5cm i niewiele mniejszej średnicy. Gdy dojrzeją i wyschną, pękają w dolnej części, uwalniając ciemne nasiona. Kwitnienie przypada na okres od lipca do sierpnia (przy sprzyjających warunkach nawet do końca września), a jej drobne białe kwiaty mają dość silny słodki zapach.

Kolczurka bardzo silnie konkuruje o nowe nisze ekologiczne i w efekcie doprowadza do wypierania rodzimych gatunków. Echinocystis lobatata jest obecnie jednym z najbardziej ekspansywnych neofitów w dolinach rzecznych Polski!

PS. Fotografie robione były nad rzeką Bzurą w okolicach wsi Kompina, gdzie kolczurka ma bardzo liczne siedliska.

Kamil Szymczak *Mekamil*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Kamilu! Nie napisałeś najważniejszego! Czy jej owoce mozna zakisić i używać np. jako zakąskę?? ;) Jeśli tak, następnym razem zamiast szukać niewymiarków okonków to lepiej zebrać troche \"ogórasków\" ;). Powaznie mówiąc: obydwie relacje fantastyczne, gratuluję i zyczę wieeeelu kolejnych wypadów!
Czy jej owoce mozna zakisić i używać np. jako zakąskę??

Głodnemu chleb na myśli :grin
Uwaga na łodygi, nieraz kryją się w wysokiej trawie i są tak mocne, że z całym sprzętem można fiknąć niezłego fikoła! Mi się to przytrafiło nad narwią w N.P.N. (okolice Kolonia Topilc. Tam, by penetrować brzeg rzeki nieraz trzeba przedzierać się wąskimi dróżkami wśród trzcinowisk wyższych od człowieka, jak wylazłem z tamtąd zadowolony, że żaden spinning mi się nie zaplątał, to zaraz na łące w wysokiej trawie coś mnie oplątało za kostki i lecąć bezsilnie na \"glebę\" zdążyłem odrzucić w bok spinningi wraz z pudełkem (wielkie szczęście! wędki całe, a pudełko zamknięte)i wtedy zobaczyłem takie ładne szyszeczki przed oczami. Aby uwolnić się z tej pułapki musiałem użyć scyzora. :upset :grin :grin :grin
Maczetę noś i przy pogodzie :grin :grin
Nie znalazłem nigdzie informacji nt. kulinarnych właściwości tej rośliny, ale możesz spróbować i potem powiedzieć, czy się nadaje ;) Myślę jednak, że nawet gdyby była zjadliwa (czyt. nie trująca i dobra w smaku) to do niczego by się nie zdała bo \"dojrzałe owoce\" są w środku niezbyt pełne i zawierają twarde nasiona.
PS. Znalazłem natomiast info, że kolczurkę z powodzeniem stosuje się w suchych kompozycjach kwiatowych ;)
Pozdrawiam
I kto by pomyślał!... Ja tę wielce sympatyczną roślinkę znam od wtedy, jak siebiego pamiętam. U nas miała nazwę \"diabły\". Dobrze pamiętam, że mieliśmy nią gęsto obsadzony kurnik i bardzo ładnie to wyglądało, a wieczorami jaki aromat się od nich unosił... Teraz na wiosnę, łażąc nad Wilią, często widuję sadzonki \"diabłów\" i przynoszę do domu, by odsadzić obrzeża ogrodu, a przez to \"zaślepić\" wścibską sąsiadkę. Jednym słowem - wielce sympatyczna roślinka, która upiększa brzegi naszych rzek! A Krzychu - chyba byłeś w niekondycji kapitalnej, skoro pierdyknąłeś się na takiej wątłej roślince!... I jeszcze scyzora użył, by się uwolnić!... Musi co wyobraziwszy, co to liana afrykanska... Nu i nu!...:eek
Wojtyła! :upset Czy Ty zawsze wszystko musisz wykablować! :upset
Krzychu - nie zawsze, ale dosyć często, szczególnie gdy jezdem słomianym wdowcem i nie mam do kogo (na kogo) gęby rozdziawić - to jedno:grin. A po wtóre - mszczę się za Biebrzę, Ornispinie taki owaki...:upset!
Kurde! gdybym do Was na Biebrze dotarł to bym ptasiora nie złowił, a tak naprawdę to nie ja go tylko on mojego paproszka chciał pożreć. Nie nerwój się jeszcze Żuberkiem się pobodziemy. Ja na Ciebie zły jestem, że na Nockę nie dotarłeś, ale życie przed nami zanaczy się Traperami.
Krzychu - ja na Nockę, Ty nad Biebrzę... Więc 1:1 mamy! Na początku września będę w tamtych okolicach (8 - 10), konkretniej w Suchowoli, na
II Turnieju Gmin Zaprzyjaźnionych. Mógłbyś zawitać, 9 - ego chyba będą grali \"Skaldowie\", jeżeli Ci ta nazwa coś mówi - młodzik jesteś, to może i nie pamiętasz ICH!:grin
WOJTO, ty mnie nic nie wciskaj! My jeszcze jesteśmy młodzi! Tylko czemu nasze dzieci są już takie stare? A wiek? zerknij w wizytówkę to zobaczysz, że my w tym samym czasie \"patelnie po bruku ciągali\", a fajerkę na kruczku znasz? To były zabawy, a kromka chleba posypana cukrem i polana wodą? To była pycha! A skaldów to mam jeszcze na płycie pocztówkowej, pamiętasz takie? i gramofon też mam, a co!
O kurde! toć tu miało być o \"Kolczurce klapowanej\", a nam na czułości się wzięło! Sorki wszystkim.
Pełno tej roślinki na mazowszu. Znam ją już od dawna.. ponoc jest trująca, ale niemoge tego powierdzić. Najwięcej widziałem jej nad Wisłą. Okolice Otwocka, Karczewa, Kosumce i Piwonin. Bardzo ciężko się przez takie coś przedostać. Twarde łodygi.. jak jakieś pnącza :-) Można niezłego orła wyrżnąć.
Nad Odrą pod Wrocławiem rośnie tego niemało, a czepia się portek jak pijany płota.