W sobotnim Głosie Wielkopolskim ukazała się taka właśnie informacja. Ciekaw jestem czy w całym naszym kraju pojawiają się takie problemy ?

"Na Pojezierzu Międzychodzko-Sierakowskim niemal 80 ton ryb rocznie zjadają kormorany. To znacznie więcej niż roczny przyrost ryb na tym terenie. Tamtejsze gospodarstwa rybne ponoszą straty liczone w setkach tysięcy złotych. Niebawem wędkarze nie będą mieli po co tam jeździć. Już teraz w gminie Chrzypsko Wielkie odczuwa się odpływ turystów. Samorządowcy mówią o klęsce żywiołowej. Państwo obniżenia dochodów rybakom nie zrekompensuje, bo sprytnie ustaliło, że odszkodowania należą się tylko za straty spowodowane przez żubry, niedźwiedzie, rysie, wilki i bobry. Z wyjątkiem tych ostatnich, wypłaty nie mogą nadszarpnąć budżetu, gdyż populacje tych zwierząt są niewielkie. Problem dotyczy już dużej części kraju. Jeżeli Ministerstwo Środowiska go nie rozwiąże, to rybactwo w Polsce przestanie istnieć, a na ryby będziemy jeździć do ościennych krajów.

Pojezierze Międzychodzko-Sierakowskie słynie z pięknych jezior, z lasów oraz obfitości ryb. O tym ostatnim jednak można już mówić w czasie przeszłym. Winne są kormorany.

Najpierw pojawiły się na wyspie na jeziorze Strzyżmin. Stamtąd urządzały zbójeckie wyprawy na inne jeziora. Po kilku latach na wyspie pozostały po nich tylko wypalone odchodami kikuty drzew i kilkunastocentymetrowej grubości warstwa guana.
Kiedy na Strzyżminie i w okolicy zaczęło brakować ryb, ptaki przeniosły się na wyspę na jeziorze Chrzypsko. W 2001 roku przyleciało tu kilka par. Obecnie populację kormoranów ocenia się tu na 1500-2000 sztuk. Pojedynczy ptak zjada przeciętnie 300 gramów ryb dziennie. Całe stado potrzebuje około 450 kilogramów ryb dziennie. To znacznie więcej niż dobowy przyrost na całym Pojezierzu. Kormorany żerują przez 150 dni w roku, więc w tym czasie pochłaniają minimum 67,5 tony ryb.
- To, że kormorany przeniosły kolonię z naszego jeziora, nie znaczy, że nadal nie dziesiątkują naszych ryb - mówi Bernard Dorożała, prezes Gospodarstwa Rybackiego "Sieraków" - Żerują w promieniu 50 kilometrów.

Latające żarłoki pożerają głównie narybek płoci, leszczy, karpi, linów, sandaczy i szczupaków. Na otwartej wodzie ryby mają z kormoranami, nurkującymi na głębokość kilku metrów, niewielkie szanse. Zarybianie w tej sytuacji jest syzyfową pracą.
- Nie ma wątpliwości, że problem kormoranów trzeba pilnie rozwiązać - potwierdza Jerzy Ptaszyk, wojewódzki konserwator przyrody w Poznaniu. - Potrzebna jest jednak strategia krajowa, gdyż ptaki rozpanoszyły się w wielu regionach. Odstrzał redukcyjny nie wiele pomaga. Można odstraszyć ptaki, gdy zakładają pierwsze gniazda, ale wtedy szukają innego miejsca na założenie koloni. Może wyjściem było by zawieszenie na jakiś czas ochrony kormoranów? Inicjatywa rozwiązania problemu musi jednak wyjść od ministerstwa. Za straty spowodowane przez kormorany państwo nie płaci. I płacić zapewne nie będzie, bo za dużo by to kosztowało. Być może więc przyjdzie poczekać aż kormoranów będzie tak dużo, że zaczną zdychać z głodu lub przeniosą się pustoszyć inne jeziora. Na Pojezierzu jednak równowaga biologiczna odbudowywać się będzie jeszcze przez lata, a gospodarstwa rybackie w tym czasie mogą zbankrutować.
Marek Fiedorow.

Wiesław Bobiarski - wójt Gminy Chrzypsko Wielkie :
- Niemające wrogów ptaki rozmnożyły się tak, że można mówić o klęsce żywiołowej na naszym terenie. Mniej ryb powoduje, że ubywa wędkarzy. A oni to duża część turystów odwiedzający nasze tereny. Turystyka natomiast to dla nas poważne źródło dochodów.

Ryszard Jurgowiak - prezes Jeziorowo-Stawowego Gospodarstwa Rybackiego "Lutom" :
- W ubiegłym roku z powodu kormoranów ponieśliśmy straty około 224 000 zł, a w tym roku będą one znacznie wyższe. Wystąpiliśmy w 2003 roku do Ministerstwa Środowiska o zmniejszenie populacji przez odstrzał. Odpowiedzi jednak nie otrzymaliśmy. "

Pozdrawiam Dawid!
www.klusownictwo.w.pl

Dawidex


Wybrane komentarze z poprzednich wersji portalu:

mk:
Zupelnie stronnicze przedstawienie problemu z punktu widzenia hodowcow i samorzadu.

Po pierwsze nie wieze ze kormorany odwiedzaja az tak dalekie rewiry lowieckie jak 50 km od kolonii. Jest to spowodowane tym ze podczas karmienia mlodych wymagany jest bardzo wysokiej jakosci pokarm, jak najswiezszy, najlepiej stynka. Owszem, dorosle ptaki moga sie zapuszczac dalej i polowac na cenne dla wedkarzy ryby jak szczupak czy wegorz (z reszta przysmak kormoranow) ale to co hodowcy na swoich stawach obserwuja to nie moze byc pochodna kolonii oddalonej o 50 km tylko raczej osobniki z jakiegos malego siedliska w poblizu.

Dalej, wszyscy zapominaja o mechanizmach samoregulujacych liczebnosc populacji. Nie wiem, czy w Polsce prowadzone sa legalne odstrzaly redukcyjne kormoranow ale pewien jestem ze rybacy i hodowcy nagminnie niszcza kolonie kormoranow. A to wlasnie, w brew pozorom, jest czynnik zwiekszajacy ich zasieg. Kolonie sa rozpraszane zanim osiagna rozmiar powodujacy w naturalny sposob na zwiekszenie smiertelnosci. Rozproszone ptaki zakladaja nastepne male kolonie ktore zaczynaja sie znowu rozrastac w sposob prawie eksponencjalny. Tu jeszcze jeden powod dla ktorego nie wieze w dalekie zerowiska kormoranow. Wykazano ze w duzych koloniach jest o wiele wieksza smiertelnosc pisklat wewnatrz kolonii niz na jej obrzezach. Spowodowane jest to najprawdopodobniej wieksza odlegloscia jako rodzice musza pokonac ze swieza ryba dla pisklakow! Wiec 50 km to idiotyzm. Zostawmy te ptaki w spokoju a natura zrobi to co trzeba sama, i o wiele lepiej jak by ingerowal w nia czlowiek.

Dam jeszcze jeden przyklad. Do pomyslenia. Ostatnio bylem na konferencji hodowcow i producentow ryb reofilnych. W kuluarach toczono rozne rozmowy. Jeden z hodowcow w zartach mowil jak na stawy przyszla wydra. Wygonil ja raz, drugi w koncu zrobil tak ze juz nie przyszla (zgadnijcie co). A inny hodowca zapytal sie co bylo dalej. Dalej to za 3 dni byla nastepna - zwolnil sie rewir lowiecki a natura nie nawidzi prozni. Przy czym ten drugi hodowca ma w zwyczaju chronic wszelkie ptactwo i zwierzyne (wlacznie z czaplami) na swoich stawach. Kocha przyrode, ma niesamowicie wyskoie wydajnosci produkcji, rzadko choroby w wylegarni i dzieki temu ze jest prawdziwym fachowcem i pasjonatem a nie biznesmenem z bozej laski, jego stac na to ze nakarmi troche dzikiej zwierzyny rybami ktorymi sie opiekuje. Malo tego. Dla innych nie do uwiezenia. Przez szereg lat na stawach mial kilka wydr. Nie rozmnazaly sie i w koncu zdechly ze starosci. Wiecie co zrobil? Sprowadzil inne wydry bo mu jakos bez tych zwierzat bylo smutno.

Wiec panowie hodowcy i samorzadowcy. D... w troki i do roboty a przede wszystkim do nauki. I nie szukac latwej kasy za watpliwie uzasadniane odszkodowania.

Pozdrawiam, mk.
rpi:
Drogi mk.Czy możesz mi wskazać organizm,który jest naturalnym wrogiem kormorana?
mk:
Drogi rpi. Czy mozesz mi wskazac jaki kolwiek organizm ktory nie ma chocby jednego naturalnego wroga???
rybal:
Nie dawno miałem okazje zapoznać się z pracą dotyczącą wpływu kormoranów na stan ichtiofauny. Badania prowadzone były głownie na terenie północno-wschodniej Polski, z których wynikało, że żerowiska tych ptaków znajdują się w promieniu ok. 30 km od siedlisk czy kolonii lęgowych. Generalnie wniosek z tej pracy był jeden – kormorana jest stanowczo za dużo!
Z doświadczenia oraz bogatej literatury (ponad 150 pozycji praktycznie z całej Europy) wiem, że sprawa kormorana jest bardziej przerażającą niż się wydaje. Jeśli kogoś interesuje artykuł będący przeglądem tych pozycji to zapraszam na priv.
Tomek
Argrabi:
A upublicznić takiego przegladu nie mozna????
rybal:
primo: nie jestem autorem
secundo: jest dosyć obszerny - 25 stron, czcionka 12
Tomek
mk:
Mozna zawsze zlamac w pdf i powiesic na wcwi. Mamy przeciez tez specow od dtp wsrod uzytkownikow.

Rozumiem ze problem raczej moze polegac na tym ze artykul byl publikowany w jakims pismie specjalistycznym albo bedzie. Tu sie pojawia nie tylko problem checi autora ale takze praw autorskich i majatkowych wydawnictwa. Ale sadze ze to wszystko przy odrobinie checi jest do zalatwienia - moze wystarcza tylko mniejsze fragmenty i wskazanie gdzie szukac reszty (rodzaj reklamy do przyjecia chyba dla wszystkich) i wydawnictwo bedzie zadowolone? Warto o to powalczyc, na pewno bedzie to ciekawa rzecz nie tylko dla naukowcow.

Tu sie troche klania problem upowszechniania wiedzy. Naukowcy robia jakies mniej lub bardziej pozyteczne badania, chocby intertesujace zwyklych wedkarzy. Potem sie okazuje ze jest brak zrozumienia bo naukowiec goni tylko za punktami rozliczjacymi jego prace a zapomina o obowiazku (patrz przysiega doktorska!!!) szerzenia wiedzy poza swoje srodowisko.

Wracajac do czarnych zarlokow. Sam jestem ciekaw tego raportu o kormoranach. Powyzej jest moj komentarz ktory odbiega od informacji jaka przekazales. Te rzeczy co napisalem moga sie wydac mniej wiarygodne, bo zaslyszane na konferencji z drugiej reki. Ale akurat podczas dyskusji o kormoranach osoba ktora mi mowila o tych problemach powolywala sie na ornitologa/ekologa ktorego zdanie wlasnie nie pokrywa sie z wiekszoscia utartych, raczej nie wynikow badawczych a pogladow wynikajacych z prostych obserwacji. Tak na marginesie, ktos madry powiedzial ze przydalo by sie spotkanie wlasnie interdyscyplinarne w sprawie ptakow rybozernych. Zarowno ich ochrony jak i wplywu na srodowisko i gospodarke rybacka. Wlasnie takie spotkanie gdzie byli by i spece od ornitologii, ichtiologii i rybactwa, ekolodzy a takze hodowcy ryb. Osoba ta tylko obawia sie ze takie spotkanie moglo by sie przerodzic w jedna, wielka klotnie.
Pozdrawiam, mk.
TJ:
Problem ptaków rybożernych co jakiś czas pojawia się na WCWI, rownież na innych stronach wędkarskich a także ekologicznych. Sprawa jest bardzo złożona, bo choć kormoran należy w swej "efektywności rybożerstwa" do mistrzów jest wiele gatunków, które mu wtórują, począwszy od wielu gatunków perkozów, przez większość brodzących (czaple), bo drapieżne - typu rybołowy. W Polsce problem jest widoczny, choć dotyczy głównie pojezierzy. Jednak ekspansja gatunku jest tak ogromna, że w obecności praktycznego braku naturalnych wrogów nie jest bez wpływu na stan ichtiofauny. Problem hobbystycznie zgłębiałem parę lat temu, nawet gromadząc całkiem sporo materiałów, którymi w sposób zgodny z prawem chętnie się podzielę - niestety muszę znaleźć parę godzin, pomiędzy porządkowaniem WCWI, organizacją PSW, przygotowaywaniem 3. Urodzin - pracą zawodową o rany - sami wiecie... Na gorąco jednak, powiem, że artykuł cytowany przez Davidexa ma mocne poparcie badań naukowych. Kormoran na pewno musi zostać zdjęty z listy "świetych krów ekologiczych" - opór ekologów jest tu spodziewany, choć znam paru, którym rzeczowe fakty przemawiają do rozsądku. Największy problem mają z kormoranami Brytyjczycy, bo u nich zimuje populacja europejskich gatunków, a dodatkowo mają swoje gatunki kormorana m.in. Phalacrocorax carbo carbo operujących na morskich wybrzeżach, rzadko zerujących na środlądowej rybie. Choć fakt zapuszczania się po kilkadziesiąt km wgłąb w poszukiwaniu żeru jest sprawą ustaloną w badaniach (monitoring obrączkowanych egzemplarzy!).
mk:
Dzieki TJ. To ciekawy problem i moze zainteresowac troche wiecej ludzi niz sam problem ochrony ryb. Moze faktycznie warto w przyszlosci tym sie zajac bardziej na powaznie?
Przemo17:
poczytałem nieco o tych ptaszkach... w moim regionie, na żwirowym jeziorze o potężnej powierzchni również zadomowiły sie kormorany, obserwowałem dłuższy czas te rybki, jest ich tam już naprawdę sporo, a przeciez w tamtym roku ich nie było!! cholera, gdzie te ptaszyny jeszcze zalecą??:/ martwię się o to jezioro, nie raz widziałem *mamrotającego* się po powierzchni skaleczonego jazia czy dużą płoć, widok nie jest sympatyczny, ryby są bardzo często poważnie ranne, często spotykanym jest głęboko rozcięty bok, możność wyżycia tak rannej rybki określam na znikomy jeśli nie zerowy!

pozdrawiam
zmartwiony Przemo
mk:
Tak samo zerowy jak delikatne uwolnienie reka ryby zlowionej w zime ktora w cieplej dloni spedzila wiecej jak kilka - kilkanascie sekund (martwica od poparzen od ciepla ludzkiej dloni).
Martwic sie warto ale jednoczesnie powinienes sie cieszyc bo to ze te ptaki zawedrowaly nad to jeziorto tylko dobrze o nim swiadczy. To na prawde nie sa takie proste problemy - kormorany lub wydry = brak ryb czy bobry = powodz. Przyroda odbiera to co jej czlowiek zabral. Pozdrawiama, mk.
Przemo17:
cieszyć się z tego, że wyżerają rybę? chyba lepiej jeśli ryb jest węcej w łowisku, przynajmniej dla wędkarza, moim zdaniem kormorany to spore utrapienie i nie tylko dla wędkarzy! owszem, sam ptak, jego sposób życia jest fascynujący, ale teraz można go chyba uważać za szkodnika, jego populacja tak wzrosła, że gatunek ten *załamuje* przyrodową gospodarkę... kormoran ma żyć, w takim razie co z rybą? myśle, że dobrym rozwiązaniem byłby odstrzał przynajmniej częsci, nie mam nic przeciwko temu ptactwu, ale harmonia winnai być zachwana, a jeśłi nie uczyni tego sama matka natura musi człowiek, no chyba, że interwencji w tej sprawie nie będzie to byc może za kilkadziesiąt, może kilkaset lat nasze prapraprawnuki będą łowili tylko ukleje długości 2cm :) , pzodro
isabel2809:
Przemo, tylko że tą harmonię w środowisku przede wszystkim właśnie zburzył człowiek. W swej pazernej naturze zapędził się zbyt daleko i teraz nie pomoże takie sobie zwykłe po prostu odstrzelenie ptaków. Matka Natura potrafi radzić sobie tysiąc razy lepiej i ma na to z zanadrzu milion sposobów lepszych od odstrzału np. I naprawdę byłoby fantastycznie, gdyby człowiek zrozumiał, że jest tylko marnością nad marnościami... Problem nie jest taki prosty. Człowiek zburzył harmonię w środowisku nie tylko kormoranów, ale chyba we wszystkich środowiskach. Coś kiedyś musiało być przyczyną objęcia ich ochroną, a jak to zwykle bywa ze skrajnościami - wychodzą bokiem. Myślę, że tu powinni zadecydować fachowcy - ornitolodzy i znaleźć odpowiednie rozwiązanie. Z poprzednich wypowiedzi wynika, że np odstrzał nie jest dobrym środkiem na przywrócenie "stanu normalnego". Tak, czy inaczej, coś trzeba z tym zrobić...
gral:
Napisałeś że przeciętny kormoran potrzebuje 300 gram rybek dziennie (żarty chyba ) . Byłem świadkiem na zalewie Jeziorsko jak jeden ptaszek w ciągu godziny żerowania pochłonął ze 20 okoni w granicach 200 - 300 gram każdy. Faktycznie coś trzeba z tym fantem zrobić , bo niedługo nasze wody naprawde przez kormorany opustoszeją
mepsik:
Moim zdaniem na początku należy zlikwidować "kolonie" gospodarstw rybackich, potem odstrzelić kłusowników, a jak to nie pomoże dopiero wtedy zastanowić się jak nakłonić Bogu ducha winne ptaki. Pojezierza, to naturalne ostoje kormoranów i to one są tam gospodarzami. Problemy zaczynają się wtedy, gdy człowiek zaczyna z nimi konkurować.
rybal:
Brytyjski przyrodnik i filmowiec sir David Attenborough udzielając wywiadu (Magazyn Gazety Wyborczej Nr 14 z 05.04.1996 r.) na zarzut, że angażując się w działania na rzecz ochrony środowiska i ginących gatunków traktuje te sprawy w swoich programach wstrzemięźliwie, powiedział:
(...) Dziś niemal każdy deklaruje się jako obrońca środowiska. Inaczej po prostu nie wypada. I bardzo dobrze. Tylko, że jeśli staje się to zbyt nachalne, to skutki mogą być odwrotne od zamierzonych. .... Żyjemy w coraz bardziej zurbanizowanym świecie. Ludzie coraz mniej wiedzą o naturze i mają z nią coraz mniej kontaktu. .... Moim zdaniem byłoby niewybaczalnym błędem, gdybyśmy robili programy przyrodnicze, które przy byle okazji wciskałyby widzom ekologiczne przesłanie. .... Proszę mnie źle nie zrozumieć. Nie jestem przeciwnikiem apeli o ochronę środowiska. Są one niezbędne. Uważam tylko, że powinna je poprzedzać rzetelna informacja(...). Aha.. co ciekawe - najmniej skuteczną metodą ogranicznia liczebności tego ptaka są odstrzały, zaś najbardziej i przy okazji najbardziej humanitarną jest podkładanie sztucznych jaj
mk:
Owszem, slyszalem o tym. Masz racje piszac za sir Attenborough ze nadmiar ochrony tez moze byc szkodliwy. Chocby taki przyklad z sumem. Hodowcy twierdza ze nie maja zbytu na material zarybieniowy gdzyz wg ich zdania okres ochronny jest za dlugi i zadnemu gospodarzowi wody po prostu nie oplaca sie ta ryba zarybiac. Cos w tym jest. A, jeszcze jedno - chetnie poczytam te materialy ktore mozesz podeslac mailem, pozdrawiam, mk.
Dawidex:
Nie wiem czy to pasuje do tej dyskusji ale właśnie usłyszałem nowy utworek zespołu "Nefili" i mam wielką ochotę zacytować co zreszta robię :

Matka Ziemia

Każda matka kocha dziecko swe
Chroni pielęgnuje żywi je
Lecz gdy
Niewdzięczne po prostu złe
Dziecko
Wtedy karci je

Cierpi lecz
Wytrzymać już nie może
Wzbrania się
Nie może być już gorzej
Przestać chce
Na skruchę jest za późno
Zabić
Nie
Chce tylko dać przestrogę

Błagam cię
Posłuchaj moich znaków
Dziecko spójrz
Dlaczego krzywdzisz mnie
Przestań
Nie możesz żyć tak dłużej
Obudź się gdy zginę
Zginiesz też

Cierpi lecz
Wytrzymać już nie może
Wzbrania się
Nie może być już gorzej
Przestać chce
Na skruchę jest za późno
Zabić
Nie
Chce tylko dać przestrogę

http://www.nefili.art.pl/start.html

Pozdrawiam Dawid
www.klusownictwo.w.pl
Picolo:
Na Pojezierzu Kaszubskim zaczynam spotykać kolonie kormoranów liczące po kilkanaście sztuk. Jest ich coraz więcej. Na szczęście omijają małe akweny i rzeki pstrągowe inaczej chyba zmieniłbym hobby (może zbieranie znaczków?...tfu!!!) pozdrówka...
P.S. biała ryba jak nie brała, tak nie bierze...Picolo
lorakl:
Witam!
Czytalem i czytalem, az mi sie znudzilo i postanowilem cos napisac ;)
Biadolenie na kormorany nie ma sensu, podobnie jak utyskiwanie, ze wilki zjadaja owce... Jest to fakt zaslyszany od fachowca: wilki zjadaja owce bo miejscowa ludnosc wybila (wyklusowala) lesne zwierzeta bedace jego naturalnym pokarmem, a wilk jesc musi...To samo z kormoranami, mamy "wyczyszczone" z ryb jeziora i winny musi sie znalezc... Przez tysiace lat byly i kormorany i ryby, az tu nagle brakuje ryb z powodu ptakow. Mysle, ze jakby NIK sprawdzil odpowiednie "ptaki", to i ryb by starczylo dla wedkarzy i kormoranow...
Pozdro
Karol
Szymon:
Jestem chory, siedzę w domu i nie mam siły na naukę, więc czytam sobie co tu o kormoranach w sieci urosło, odkąd ostatnio byłem chory :)

poziom rozsądku na tym forum jest bardzo wysoki. Moje gratulacje, bo na ogół propaganda pisana jest przyjmowana bezkrytycznie. Tyle kadzenia, teraz kilka słów o kormoranach:

Pokażcie mi drapieżnika, którego jest więcej niż dostępnych ofiar! Każdy kolejny stopień piramidy troficznej w środowisku jest o cn. rząd wielkości mniej liczny i to biorąc pod uwagę biomasę, a nie liczbę osobników. To chyba oczywiste więc, że kormoranów przybywa, bo mają co jeść i mieć będą.

Z wielu badań wynika, że tylko lokalnie kormorany mogą zniszczyć populacje ryb. Dotyczy to jednak tak specyficznych akwenów jak wybetonowane stawy w UK albo górskie potoki w Alpach (tam straty lipienia sięgają 50%). Jednak w każdym ujęciu statystycznym, wielkoobszarowym, wychodzi jasno, że ptaki te są w stanie wyłapać do 3% rocznej produkcji ryb.

Skąd więc poczucie wędkarzy i rybaków, że kormorany im szkodzą?

To proste. Kormorany jedzą ryby.

Kto zauważa jednak, że kormorany jedzą inne ryby niż łowią ludzie? Jedzą ryby małe (kilkunastcentymetrowe), najczęsciej płocie, jazgarze, leszcze czy okonie. Stada 1+ czy 2+ tych ryb są uciążliwie liczne z powodu eutrofizacji i braku rybich drapieżników. Ale ten brak jest efektem kłusownictwa, rybactwa i wędkarstwa. W naszych wodach jest coraz więcej ryb, coraz więcej kormoranów i tylko ludzie są przekonani, ze jest inaczej, bo nie ma TYCH RYB. Tych, na które polujemy.

pokażcie mi ptaka, który waży 1,5 kg, zjada 20 okoni po 200-3000 g (4-6 kg!!!) w godzinę i odlatuje. Taką masę startową to ma łabędź, ale ma też trochę większą powierzchnię skrzydeł :) I jak potem wierzyć w relacje wędkarzy...

Co do ochrony:
na początku lat 80-tych w Polsce było ok. 30 kolonii, łącznie 1500 par i dość skuteczna ochrona. W tym samym czasie w Szwecji było 8 kolonii, 300 par i zgoda na redukcje kormoranów.
Pod koniec XX w w PL było ok. 50 kolonii i 15.000 par, a w Szwecji ponad 100 kolonii i 45.000 par.
Wniosek oczywisty - lepiej chronić.

Dlaczego?

Kormoran skłąda od 2 do 7 jaj (ekstremalnie). Potrafi wychować do 5 piskląt w roku, ale to zdarza się w specyficznych okolicznościach. Ale warto o tym pamiętać. Przeciętny sukces lęgowy wynosi 0,5 do 1 pisklęcia na parę. Tak dzieje się w starych koloniach, gdzie "pojemność środowiska" reguluje liczebność kormoranów. Po prostu jeżeli par lęgowych przybędzie, część ptaków nie odchowa młodych, spadnie średni sukces, a ptaki bez sukcesu poszukają nowych lęgowisk. W nowozakładanych koloniach sukces jest wyższy, przekracza często 2 pisklaki na parę - pokarmu w nowoskolonizowanych wodach jest dość. Ale założenie nowej kolonii nie jest oczywiste. Jak u ludzi, lepiej trzymać się znanego ciepełka.

weźmy model:
kolonia 1000 par, sukces 0,7/parę = 700 młodych na rok.
pozwólmy zniszczyć kolonię przez odstrzał dorosłych. Załóżmy, że zginie 200 par (tak naprawdę to gina nie pary a 400 ptaków, ale pozostaniemy przy parach), sukces lęgowy będzie =0 piskląt. Ale gdy pozostałe 800 par założy w kolejnym roku dwie nowe kolonie, to jest bardzo prawdopodobne, że w nich sukces lęgowy wyniesie cn. 2 pisklaki na parę. To da 1600 młodych na rok! Zrekompensuje to z nawiązką nieudany sezon, a stara kolonia i tak się odrodzi, bo po roku czy dwóch ludziom znudzi się strzelanie do coraz bardziej płochliwych i niejadalnych ptaków

Efekt:
więcej piskląt, więcej koloniii, więcej kormoranów.

tyle fakty, w znacznym uproszczeniu oczywiście.

pozdrawiam
Szymon
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
jaj:
Bardzo fajny komentarz. Może i nie masz siły na naukę, ale wyliczasz interesująco, choć w znacznym uproszczeniu. Czytałem jednak z przyjemnością. Zdrowia życzę.

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Przyroda od lat jest zmieniana przez człowiek czy komuś to się podoba czy nie. Kormoran to szkodnik, niepotrzebny konkurent wędkarzy.